Czym się różni kraszanka od pisanki? Na czym polega „straszenie Judasza”? Jakie jeszcze wielkanocne zwyczaje są charakterystyczne dla Mazowsza?
Tradycje związane z obchodami Wielkanocy i Triduum Paschalnego są częścią polskiej kultury i tradycji. Wiele regionów posiada własne, unikalne zwyczaje związane z obchodami. Nie inaczej jest w przypadku Mazowsza. Święta to czas kultywowania odziedziczonych po przodkach tradycji, ale też wykazywania się własną inwencją, czego przykład mamy choćby w sposobach przygotowywania wielkanocnych ozdób czy smakołyków na świąteczny stół.
Wielki Tydzień: przygotowania do świąt
Święta Wielkanocne od zawsze wiązały się z długimi przygotowaniami. Jednak przygotowania to nie tylko wiosenne porządki. Kiedyś przygotowania do świąt kojarzyły się z wielkim sprzątaniem – zarówno w sensie fizycznym, jak i duchowym.
Bieliło się wtedy ściany, a izby ozdabiano kolorowymi wycinankami. Wraz z nadejściem Wielkiego Tygodnia starannie porządkowano domy, a zarazem szykowano rozmaite potrawy na święta.
Obchody Triduum
Gdy nadchodził Wielki Czwartek, ludzie łączyli codzienne obowiązki z udziałem w kościelnych obrzędach. Po wieczornym nabożeństwie młodzi chłopcy głośno potrząsali drewnianymi kołatkami, co na Kurpiach znano jako „straszenie Judasza”. Kościelne dzwony i dzwonki przestawały bić aż do niedzieli zmartwychwstania, a ich funkcję przejmowały ręcznie wykonane kołatki i terkotki. W tym okresie tworzono również Grób Pański.
Wielki Piątek był dniem wyciszenia i powagi. Nadal słychać było jedynie kołatki, a ludzie odwiedzali kościół, aby modlić się przy Grobie Pańskim. W niektórych regionach straże, dawniej zwane „turkami”, pilnowały symbolicznego grobu przez cały dzień i noc.
Wielka Sobota to czas święcenia ognia i wody oraz przygotowywania „święconki”. Na wsiach do kościoła zanoszono całe kosze jedzenia. W koszykach zawsze musiały znaleźć się pisanki, sól, mięso, chrzan, kawałek ciasta i figurka baranka. Po południu lub wieczorem zaczynało się „chodzenie po Alleluja”. Grupy chłopców chodziły po domach, składały życzenia, śpiewały pieśni o Zmartwychwstaniu i otrzymywały w zamian jedzenie lub słodkości.
Wielka Niedziela, czyli Wielkanoc, przynosiła radość i początek świętowania. Po porannej mszy mieszkańcy wracali do domów, by wspólnie zasiąść do stołu i dzielić się święconym pokarmem.
W Poniedziałek Wielkanocny tradycją było polewanie dziewcząt wodą przez chłopców. Na Mazowszu zwyczaj ten przyjmował różne formy, na przykład „chodzenie z pasją” albo „chodzenie z kurkiem”, czyli wożenie na małym wózku drewnianego kogutka. Były to przede wszystkim zabawy towarzyskie – okazja do żartów, zalotów i sprawdzenia, kto we wsi jest najbardziej lubiany. Woda miała symboliczne znaczenie: kojarzono ją z siłą życiową i odnową.
Kuchnia i symbolika
Wielkanocny stół można potraktować jako święta w pigułce. Chrzan symbolizował trud i ostrość życia, które dzięki świątecznej radości miały przemieniać się w coś łagodniejszego i przyjemniejszego. Sól kojarzono z ochroną i oczyszczeniem, a także z zabezpieczeniem przed zepsuciem. Jajko natomiast oznaczało jedność i odradzanie się życia.
Pisanki uznawano za „życie zamknięte w skorupce”. Na Mazowszu najczęściej przygotowywano kraszanki, czyli jajka barwione jednolicie, na przykład w wywarze z cebuli, a także pisanki wyklejane sitowiem lub rdzeniem bzu – charakterystyczne dla okolic Warszawy i Kurpiów.
Wierzono, że ozdoby mają moc chronienia gospodarstwa przed nieszczęściami. Z tego powodu skorupki zakopywano w ziemi, by zapewnić sobie urodzaj. To piękny przykład bliskiej więzi człowieka z naturą i przekonania, że świat przyrody wspiera ludzkie życie.
Wielkanoc na Urzeczu
Ciekawą i mało odkrytą kwestią są zwyczaje i tradycje w regionie Urzecza. Urzecze to mały, ale bardzo wyjątkowy region położony nad Wisłą, między Warszawą ,a okolicami Czerska i Góry Kalwarii. Tworzyły go dawne nadwiślańskie wsie, których życie toczyło się wokół rzeki. Mieszkańców, nazywanych Łurzycokami, wyróżniało to, że łączyli tradycje Mazowsza z obyczajami przejętymi od flisaków.
– Dawniej okres świąteczny często miał jeszcze miejsce w aurze niemal zimowej – niskie temperatury i deszcz ze śniegiem nie dziwiły. Po powrocie z Rezurekcji Łurzycoki (mieszkańcy Urzecza) szukali szybkiej możliwości rozgrzania. Przebywając z flisakami w nadwiślańskich karczmach chłonęli ich zwyczaje i adaptowali do swoich tradycji. Po wejściu do domu, każdy dorosły musiał wypić przynajmniej jeden kieliszek przepalanego alkoholu, który zwykle wyrabiany był samodzielnie z buraków cukrowych, lub kupowany w karczmie. Dopiero po wypiciu można było zasiąść do uroczystego śniadania – zaznacza Patryk Zduńczyk, pasjonat kultury Urzecza.
Wielkanocne śniadanie zaczynało się dzieleniem jajkiem, a najważniejszymi potrawami były pasztet, biała kiełbasa i chrzan. Na obiad podawano nie żur, lecz czerwony barszcz z chrzanem – symboliczny i charakterystyczny dla regionu.
Po południu ruszały pochody „po dyngusie”. Dzieci śpiewały po domach licząc na drobne datki, a dorośli odwiedzali sąsiadów, kończąc dzień wspólną zabawą w karczmie lub remizie.
Dzielimy się z Państwem przepisami na regionalne dania wielkanocne.
Barszcz chrzanowo-buraczany
Składniki:
- 3kg buraków
- około 3 l wody
- 4 marchewki
- 1 pietruszka
- 1/2 selera
- 1/4 szklanki octu
- 1 lub 2 słoiki chrzanu
- 1 szklanka mleka
- 5 żółtek
- 1 łyżka mąki
Przygotowanie:
Warzywa obrać i pokroić na mniejsze kawałki, zalać wodą, dodać ziele angielskie i liść laurowy. Doprawić octem, solą, pieprzem i cukrem. Doprowadzić do wrzenia i gotować przez godzinę na wolnym ogniu. Zostawić w ciepłym miejscu na 24 godziny. Następnego dnia ponownie zagotować. Odcedzić warzywa, a powstały wywar przecedzić przez sito. Ponownie zagotować i dodać chrzan (ilość można zwiększyć według uznania). Żółtka rozrobić ze szklanką mleka oraz łyżką mąki i dodać do gorącego wywaru, cały czas mieszając. Podawać z jajkiem ugotowanym na twardo i tradycyjną białą kiełbasą.
Pasztet
Składniki:
- 1 kg łopatki
- 1 kg podgardla
- 1/2 kg mięsa wołowego
- 1/2 kg mięsa drobiowego
- 40 dag wątróbki wieprzowej
- 6 marchewek
- 2 pietruszki
- seler
- 4 cebule
- sól, pieprz, gałka muszkatołowa
- 10 jajek
- długa bułka
Przygotowanie:
W dużym garnku ułożyć mięso wraz z warzywami. Na spód najlepiej położyć warzywa. Zalać zimną wodą i gotować na wolnym ogniu przez około 2 godziny. Wystudzone mięso oraz warzywa odcedzić z wywaru i zmielić w maszynce. W wywarze namoczyć bułkę. Do zmielonej masy dodać przyprawy oraz jajka i dobrze wyrobić. Podlewać pozostałym z gotowania wywarem. Brytfanki wysmarować masłem lub smalcem i wyłożyć papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 180–200°C przez około 11/2–2 godziny.
Przepisy pochodzą z książki Magdaleny i Patryka Zduńczyków „Kuchnia Urzecza”, współfinansowanej przez Samorząd Województwa Mazowieckiego.
Źródło: mazovia.pl, 31 marca 2026 roku